9 czerwca 2012

Kto rano wstaje....

Gdy moje dzieci były malutkie wydawało mi się, że już nigdy nie znajdę czasu na to aby wziąć igłę do ręki ( ale nie po to aby zaszyć dziurę na kolanie ) czy też, tak po prostu upiec ciasto  bo  akurat w tej chwili mam na to ochotę. Na szczęście  moje dzieci  rosną i powoli, powoli czasu dla siebie przybywa (o ile czasem dla siebie można nazwać wstanie o 6 rano w sobotę i pieczenie ciasta które potem zje rodzina ;)) (ale przynajmniej mogę spokojnie przespać całą noc).


Brak komentarzy: