21 maja 2012

Udało się!

Jak prawie wszystkie mamy cierpię na chroniczny brak czasu, kładę się po północy, wstaję o 6 rano. Praca - osiem godzin przed komputerem, w domu pranie, sprzątanie, gotowanie - normalka  a gdzie czas na czytanie? No własnie gdzie czas na czytanie? Od kliku lat czytam - 20 minut dziennie. Codzienne.   Książki i wierszyki dla dzieci ( na szczęście  starszy czyta już sam i czyta znacznie więcej niż statystyczny Polak).  Co prawda od czasu do czasu coś udało mi się przeczytać :) ale nie czytałam 20 minut dziennie. Codziennie. Postanowiłam zawalczyć chociaż o troszkę czasu dla siebie. I udało się! O godzinie 23.50 bezwarunkowo zabieram książkę do łóżka  i czytam.... czytam .. czytam... a rano wstać nie mogę i maż musi mi kawę robić bo oczu nie jestem w stanie otworzyć....




A w ogródku mojej mamy...


1 komentarz:

Dorota pisze...

Ojej, jakbym o sobie czytała :)
Z tym, że w przeciwieństwie do Ciebie kiedy idę do łóżka to padam jak Pluto i od razu zasypiam, o czytaniu nie ma mowy...
Czytam w drodze do/z pracy.
Pozdrawiam serdecznie!